W centrum podkarpackiej wsi Zasów, niedaleko kościoła, stoją ruiny dawnego dworu rodziny Łubieńskich. To miejsce dla tych, którzy lubią klimat dawnych rezydencji i nie boją się, że historia pokazuje im swoją smutną twarz. Zamiast odrestaurowanego pałacu czekają tu zarośnięte murem, resztki polichromii i park, który powoli odzyskuje to, co kiedyś było salonem arystokracji.
Dwór nie wygląda jak z pocztówki. Wygląda jak opowieść o tym, co zostaje, gdy nikt nie pilnuje.
- autentyczne ruiny z klimatem
- unikalne polichromie z XVIII wieku
- miejsce spotkań ruchu oporu
- piękne otoczenie natury
- brak tłumów i biletów
Historia dworu Łubieńskich w Zasowie
Majątek w Zasowie kupił około 1879 roku hrabia Witold Łubieński, pasjonat nowoczesnego ogrodnictwa. Pierwszy dwór był skromny, parterowy. W 1910 roku budynek przebudowano według projektu Tadeusza Stryjeńskiego, architekta zaprzyjaźnionego z rodziną. Powstał murowany pałac na planie prostokąta o powierzchni 380 metrów kwadratowych, podpiwniczony, dwukondygnacyjny, w stylu klasycystycznym. Główne wejście zdobił portyk z kolumnami.
Łubieńscy nie byli typowymi ziemianami, którzy tylko zbierali czynsze. Witold założył w Zasowie szkółkę ogrodniczą, zatrudniał miejscowych chłopów i uczył ich szkółkarstwa, chcąc pomóc w walce z galicyjską biedą. Ta inicjatywa zmieniła wieś na zawsze – do dziś w Zasowie działa około dwustu gospodarstw szkółkarskich, a wiedza przekazywana jest z pokolenia na pokolenie.
Drzewka różnych odmian śliw z zasowskich szkółek kupują sadownicy z okolic Łącka, a z owoców produkują słynną łącką śliwowicę. Można więc powiedzieć, że ten szlachetny trunek ma swoje korzenie właśnie tutaj, w Zasowie.
Dwór przetrwał II wojnę światową w dobrym stanie. W czasie wojny spotykali się w nim przedstawiciele ruchu oporu, a Alfred Łubieński, oficer Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej, uczestnik Akcji „Burza”, zginął w potyczce z Niemcami we wrześniu 1944 roku. To był koniec świetności rezydencji.
Co się stało z dworem po wojnie
Po II wojnie światowej komunistyczne władze zmusiły rodzinę Łubieńskich do opuszczenia domu i zakazały im zbliżać się do dawnych dóbr na odległość bliższą niż 30 kilometrów. Dwór pozostawiony bez opieki niszczał z każdym rokiem. W latach 60. XX wieku konserwatorzy odnaleźli na ścianach ślady dawnych polichromii z XVIII wieku, ale to nie powstrzymało degradacji.
Dziś budynek jest mocno zniszczony, zarośnięty roślinnością. Dostęp do piwnic zabroniony, obiekt grozi zawaleniem.
Ruiny dworu – co można zobaczyć
Nie ma tu biletów, godzin otwarcia ani przewodników. Jest zarośnięty kompleks murów, przez które przebijają się drzewa i krzewy. Pozostałości klasycystycznej architektury, fragmenty ścian z resztkami malowideł. Można obejść budynek dookoła, choć trzeba się przebijać przez pokrzywy. To nie jest miejsce na spacer w sandałach.
Ruiny mają swój klimat – szczególnie jesienią, gdy liście w parku zmieniają kolory, a światło pada pod kątem, który wydobywa fakturę starych cegieł. Wiosną i latem zieleń jest tak intensywna, że natura wygląda, jakby chciała pochłonąć to, co zostało z ludzkiej ambicji.
Od lat krążą legendy o tunelach prowadzących z piwnic zamkowych, które miały mieć kilkaset metrów długości i kierować się w stronę pól. Podobno mogły tam zostać ukryte kosztowności, które właściciele musieli zostawić podczas ucieczki.
Park dworski w Zasowie – 82 gatunki drzew
Park dworski założony przez rodzinę Łubieńskich w stylu angielskim zajmuje powierzchnię 11,5 hektara, w tym około 7 hektarów zadrzewionych i dwa stawy o powierzchni 0,3 hektara. Kompozycja parku jest dziś zatarta, ale wciąż można wyczuć zamysł projektanta – parku zaprojektowanego przez Alfreda Łubieńskiego, który podobnie jak ojciec i dziadek miał słabość do ogrodnictwa.
Na obszarze parku występuje 82 gatunki drzew, krzewów i pnączy, w tym 75 gatunków liściastych i 7 iglastych. Iglaste pojawiają się sporadycznie – choina kanadyjska, żywotnik zachodni, jodła pospolita, modrzewie. Na terenie rośnie 159 drzew o obwodzie pnia powyżej 200 centymetrów. Największe wrażenie robi topola czarna o obwodzie 510 centymetrów.
W parku utworzono ścieżkę przyrodniczą. Stawy są zaniedbane, ale dodają melancholii całemu miejscu.
Dla kogo jest to miejsce
Ruiny dworu w Zasowie to nie jest atrakcja dla małych dzieci szukających placu zabaw ani dla osób oczekujących przewodnika z opowieściami. To miejsce dla miłośników historii, fotografów polujących na klimatyczne kadry, osób które lubią opuszczone obiekty i ciszę.
Rodziny z nieco starszymi dziećmi mogą tu przyjechać na spacer po parku i krótką lekcję historii na żywo. Warto połączyć wizytę z obejrzeniem innych zabytków Zasowa – negotyckiego kościoła św. Stanisława czy cmentarza z I wojny światowej.
W Zasowie urodził się Teodor Talowski (1857-1910), wybitny architekt i malarz zwany „galicyjskim Gaudim”. Jego ojciec pracował w majątku Łubieńskich jako sekretarz i księgowy.
Informacje praktyczne – dojazd, czas zwiedzania
Lokalizacja: Zasów, województwo podkarpackie, powiat dębicki, gmina Żyraków. Ruiny znajdują się w centrum wsi, niedaleko kościoła.
Dojazd: Samochodem z Dębicy (około 20 km) lub Tarnowa (około 35 km). Można też dojechać rowerem – trasa z Mielca przez Przecław to około 35 kilometrów w jedną stronę, prowadzi przez malownicze tereny.
Ceny: Wstęp wolny. Obiekt nie jest ogrodzony, nie ma opłat.
Godziny: Dostępne przez całą dobę, ale ze względów bezpieczeństwa nie należy wchodzić do wnętrza ruin.
Czas zwiedzania: 30-45 minut wystarczy na obejrzenie ruin i spacer po najbliższej części parku. Jeśli ktoś chce przejść się ścieżką przyrodniczą i dokładnie poznać park, warto zarezerwować godzinę lub półtorej.
Parking: Można zaparkować przy drodze w pobliżu obiektu.
Uwagi: Obiekt jest własnością gminy Żyraków, ale nie jest zabezpieczony ani konserwowany. Wchodząc na teren, trzeba uważać na nierówności, pokrzywy i zarośla. Nie ma tu żadnej infrastruktury turystycznej – toalet, ławek czy punktów informacyjnych.
